OPPOsite

Oppositr nr 2

Strategie trickstera w praktyce artysty
i kuratora

Irina Hasnas Hubbard / Kuratorskie performance. W poszukiwaniu kuratorów-tricksterów w muzeach sztuki w Rumunii.

Artyści rumuńscy w swojej działalności artystycznej podejmują strategie tricksterskie znacznie częściej niż w pracy kuratorskiej prowadzonej w przestrzeni muzealnej. Rolą artysty, zatrudnionego w muzeum, jest nadanie przestrzeni dobrego wyglądu, ale raczej w znaczeniu estetycznym i formalnym. Na to, co ma być dobre, rozumiane jako odpowiednie lub prawdziwe, artysta ma już o wiele mniejszy wpływ.

Miejscem zarezerwowanym dla artystów są galerie sztuki. Muzea to przede wszystkim przestrzenie badaczy, specjalistów, ekspertów różnych dyscyplin - to oni są osobami decydującymi o kierunku rozwoju danej instytucji i jej kalendarzu. W tym wypadku artysta, nie będąc zaangażowanym w koncept wystawy, jest odpowiedzialny jedynie za projekt jej aranżacji. W przestrzeni wystawienniczej artysta czuwa nad ogólnym wyglądem pokazu, nad harmonią pomiędzy konkretnymi elementami oraz ich znaczeniem, dokonując tego wszystkiego dzięki swojemu „wprawnemu oku konesera”.

Zarówno publiczne jak i prywatne galerie sztuki stają się z kolei polem dla artystycznych manifestów twórców, których określić można mianem łobuzów, szachrajów, oszustów, chuliganów i tricksterów. Galerie te są swoistymi platformami wolności słowa, trybuną, na której wspólnie pracują kurator i artysta, decydując o celu, koncepcie i wyglądzie wystawy. Przy tego typu współpracach zdarza się, że kurator także jest artystą, wtedy publiczność oczekuje efektów niecodziennych. Wierząc w osobliwą rolę artysty oraz odmienność jego wizji, często niejednoznaczną w treści, widz spodziewa się rzeczy niesamowitych, ale i ekscytujących.
Muzea, będące sferą publiczną, wolą pozostawać przy tematach zgoła bezpieczniejszych, co oznacza także trwanie przy doborze tradycyjnych technik, sprawdzonego medium oraz takich interpretacji, które byłyby zrozumiałe dla szerokiego grona odbiorców. W tym przypadku widzowie wiedzą czego spodziewać się po muzealnych wystawach – tutaj pewny jest brak nieprzyjemnego zaskoczenia. Muzea nie podejmują się analizy problemów dotyczących zagadnień takich jak: gender, tożsamość, polityka, mniejszości narodowe i etniczne, etc.
W Muzeum okrzyk artysty brzmiący: „Król jest nagi!”, doprowadzi do sytuacji gdy w zatęchłych magazynach wyszperana zostanie szata do okrycia królewskiego ciała.

Przypatrując się misji jaką realizują rumuńskie muzea, pozycji jaką zajmują w społeczeństwie oraz publiczności, która uczestniczy w życiu tych instytucji, łatwo zrozumieć, że unikanie odmiennych, czy mniej tradycyjnych praktyk artystycznych wiąże się przede wszystkim z obawą przed utratą nie tylko wiernej publiczności, ale także wypracowanego przez lata społecznego uznania.
Podsumowując – w momencie gdy w Rumunii wzrasta ilość galerii sztuki, w których wystawiane prace osadzone są wyraźnie w postmodernizmie, rumuńskie muzea stale pozostają w epoce tradycyjnie pojmowanego modernizmu - niewiele z nich decyduje się otworzyć na nowe zjawiska artystyczne.
Być może badania w zakresie socjologii sztuki i nowego rodzaju jej odbiorców, okażą się zbawienne dla funkcjonowania muzealnych instytucji w przyszłości, a co więcej sprowokują je do wykorzystania odmiennych technik i metod w edukacji artystycznej, wśród których mogłyby się znaleźć współczesne strategie tricksterskie.

tłum. Małgorzata Micuła